Rocznica akcji “Uwolnić Cyfrę” i Dzień Pamięci “Żołnierzy Wyklętych”

W czwartek, 8 marca 2018 r., minęła 73. rocznica akcji odbicia z więzienia UB i NKWD, żołnierza AK i członka Szarych Szeregów Zbigniewa Fereta ps. „Cyfra”. Jak co roku pod tablicą upamiętniającą tę spektakularną akcję i tablicą pamięci Żołnierzy Wyklętych przy ul. Kurkowej w Łowiczu, odbyły się uroczystości w czasie których zostały złożone kwiaty i zapalone znicze. W uroczystości uczestniczyły delegacje władz miasta i powiatu, organizacje pozarządowe, delegacje szkół i przedszkoli, harcerze i licznie zgromadzona społeczność Łowicza. Oddział PTTK w Łowiczu reprezentowały: Jagoda Lendzion, Katarzyna Tracz, Bogdan Czapiga. Warto przypomnieć, że w 2008 roku, wydarzenie, jakim było odbicie Zbigniewa Fereta ps. „Cyfry” z więzienia UB i NKWD zostało odtworzone i pokazane mieszkańcom podczas widowiska historycznego pn. „Łowicz 1945 – uwolnić „Cyfrę”. Łowickie drogi ku wolności”. Widowisko to zostało zrealizowane przez Urząd Miejski w Łowiczu i Fundację Polonia Militaria, przy wsparciu Narodowego Centrum Kultury. Wówczas, podczas spotkania, obecni byli niemal wszyscy żyjący uczestnicy akcji. Niestety w tegorocznej uroczystości nie wziął już udziału ks. prał. Stefan Wysocki ps. „Ignac”, który jako ostatni z uczestników akcji, zmarł 7 maja 2017 r. Na wieczną służbę odeszli: 2 listopada 2010 r. Zbigniew Feret ps. „Cyfra”, 5 lutego 2013 r. Eugeniusz Nowakowski ps. „Jeż”, a 25 lutego 2013 r. Marian Szymański ps. „Wędzidło.

Opis historyczny wydarzenia: Wkrótce po wkroczeniu Armii Czerwonej na ziemie polskie Komendant Główny Armii Krajowej, gen. Leopold Okulicki, wydał rozkaz do swych żołnierzy anonsujący rozwiązanie tej formacji wojskowej. Rozwiązane zostały także Szare Szeregi, bo właściwie każdy harcerz był ówcześnie także żołnierzem AK. Formacja ta traktowana była przez sojuszniczą armię sowiecką jako wroga i dlatego z miejsca rozpoczęły się aresztowania członków AK. Zbigniew Feret, pseudonim “Cyfra” miał do dyspozycji hufca Szarych Szeregów w Łowiczu mały aparat radiowy do nasłuchu audycji z zagranicy w okresie okupacji niemieckiej. Posiadanie i użytkowanie radia było w tym czasie zabronione i niebotycznie karane. Wśród Polaków znajdowali się donosiciele, którzy poprzez usłużnych funkcjonariuszy powstałego wówczas Urzędu Bezpieczeństwa (UB) wspomagali w aresztowaniu niewygodnych ideologicznie rodaków i dostarczaniu ich do sowieckiego NKWD. W ten sposób aresztowany został już w połowie lutego 1945 r. harcerz Zbigniew Feret i osadzony w więzieniu w Łowiczu, administrowanym i strzeżonym przez polską służbę więzienną. Z więzienia udało się Feretowi donieść grypsem do rodziny, że istnieje zagrożenie wywiezienia go transportem do ZSRR. Koledzy Zbyszka stanowili od lat niezwykle solidarną grupę harcerską. Jeden z nich, Kazimierz Chmielewski, pseudonim “Gryf”, podsunął kolegom myśl uwolnienia przyjaciela z więzienia siłą. Pomysł ten poparli zaraz Jerzy Miecznikowski “Więdziądz” oraz Marian Szymański “Wędzidło”. Akcję zaaprobował komendant hufca o nazwie “Łoza”, Jan Kopałka, pseudonim ”Antek”. Termin akcji ustalono na 8 marca. Oddział biorący bezpośredni udział w akcji miał liczyć 9 osób. Jako uzbrojenie posiadano trzy pistolety maszynowe, jeden pistolet typu “parabellum”, jeden karabin typu “Mauser” dla osób biorących udział w tzw. “ataku”. Poza tym dla “ubezpieczenia” przewidziano trzy pistolety oraz jeden pistolet maszynowy. Akcja została w niezwykle krótkim czasie bardzo starannie i profesjonalnie przygotowana. W grupie “atak” wzięli udział: “Antek”, “Wędzidło”, “Więciądz” oraz Bohdan Józeficz “Grom” i Mieczysław Grzybowski “Kora”. Natomiast grupę “ubezpieczenie” stanowili: Kazimierz Chmielewski “Gryf”, Eugeniusz Nowakowski “Jeż”, Józef Wolski “Jurek” oraz Wojciech Tomczyk “Kmicic”. Istotną sprawą było dostanie się do zamkniętego furtą więzienia. Postanowiono zadziałać fortelem. Przygotowano pismo informujące, że do więzienia zostają przyprowadzani nowi więźniowie. Pismo to zostało podane strażnikowi przez wizjer. Otwór jest mały, pismo się gniecie, więc strażnik uchyla furtkę i wpuszcza “Antka” jako niby główną osobę prowadzącą grupę więźniów. Strażnik widocznie został dostatecznie przekonany o konieczności wpuszczenia nowych “więźniów”, bo ponownie uchylił drzwi furtki. To wystarczyło, by weszli następni uczestnicy akcji i skłonili strażnika do oddania kluczy od furtki. “Grom” pozostał przy furtce, a pozostali udali się w kierunku wartowni, w której przebywali funkcjonariusze więzienia oraz pewni cywile. Przez zaskoczenie obezwładniano kolejnych wartowników. Z niesłychaną brawurą i w podobny sposób (przez przywołanie oddziałowego do kraty przez sterroryzowanego uprzednio strażnika) udaje się grupie dostać do najważniejszej części więzienia, tj. do cel. Zostają one otwarte, więźniowie otrzymują polecenie szybkiego ich opuszczenia z informacją, że są oswobodzeni i mogą opuścić więzienie. Następuje to błyskawicznie. Istotną sprawą było jeszcze wyjście z budynku. Strażnik stojący w budce przed budynkiem więziennym został sprawnie rozbrojony przez “ubezpieczenie”, tj. przez “Gryfa”, “Kmicica” i “Jurka”. Więźniowie, w liczbie ok. 70, szybko opuścili więzienie. Grupa “Łozy” działająca w tej niezwykłej akcji, trwającej zaledwie 31 minut, była szczęśliwa z powodu uwolnienia swego przyjaciela “Cyfry”, który został zaopatrzony w nowe dokumenty i wraz z dowódcą akcji “Antkiem” godzinę później opuścił Łowicz pociągiem towarowym. Pozostali harcerze zlikwidowali szybko akcję, Edward Horbaczewski “Pająk” przygotował magazyn na broń, a phm. Stefan Wysocki “Ignac” był odpowiedzialny za przetrzymanie dokumentów uczestników akcji. Choć sama akcja uwolnienia więźniów była spektakularna i w tym wyjątkowa, że przebiegła bez ofiar z obu stron, to jednak skutki jej w następnych dniach były bolesne. Następnego dnia po akcji patrole wojska, milicji i bezpieki przeprowadziły zmasowane poszukiwanie sprawców akcji. Sprawdzano dom po domu, dokonywano zatrzymań młodych ludzi, doprowadzano ich na konfrontacje przed służbę więzienną. W taki sposób zostali rozpoznani i aresztowani: “Gryf”, “Kmicic”, “Jurek” i “Grom”. Wyrokiem Okręgowego Sądu Wojskowego w Łodzi trzej pierwsi zostali skazani już dnia 18 kwietnia 1945 r. na karę śmierci, a “Grom” na 10 lat więzienia. Na skutek ułaskawienia i późniejszej amnestii cała czwórka uzyskała jednak po dwóch latach wolność. O akcji zwanej często „Małym Arsenałem” można przeczytać w książce „Uwolnić Cyfrę”.

Tekst: JR, zdjęcia: JR